wtorek, 1 września 2015

Papercats: Green Arabesque

Zakręć ktoś to słońce!

Temperatura od 26 stopni w górę sprawia, że przestaję normalnie funkcjonować. Jestem człowiekiem mentalnie z północy i z utęsknieneim patrzę na swoje płaszcze. I gorsety. Za gorsetami jednak tak się stęskniłam, że aż ubrałam dzisiaj wszystkie jakie mam ze sklepu Papercats, celem porobienia zdjęć. Jeden z nich zamierzam sprzedać i stwierdziłam, że dobrze by było wspomnieć o nim nieco na blogu, zanim się z nim pożegnam (chociaż sklep już go wrzucił do swojego archiwum).

Model: Underbust Green Arabesque
Cena: 165,00 PLN


http://papercats.pl/p324,underbust-green-arabesque.html

Rozmiar: S (ok 23")
Wymiary odpowiadają tym z tabeli, z wyjątkiem obwodu pod biustem. Na stronie jest 76 cm, u mnie wyszło 72 cm.

Największym zdziwieniem po otwarciu paczki był kolor gorsetu. Patrząc po zdjęciach sklepowych miałam problem zidentyfikować, czy jego odcień będzie ciepły czy zimny, ale spodziewałam się nasyconej zieleni. Tymczasem... niech zdjęcia przemówią za siebie:



Czy tak wygląda nasycona zieleń? Chyba nie bardzo. Natomiast zieleń gorsetu jest zmienna niczym kameleon i w zależności od źródła światła dominują tony chłodne lub ciepłe. Na zdjęciach zazwyczaj wychodzi szaro, szczególnie w zestawieniu z innymi, bardziej wyrazistymi kolorami. Pozwolę go sobie porównać z innym, zielonym gorsetem z Papercats.


Wypada dość blado w porównaniu ze swoim starszym bratem z aksamitu, choć ten głębie swojego koloru zawdzięcza w dużej mierze rodzajowi tkaniny (tak, nie wiem jakim cudem ale udało mi się zdobyć ten gorset z 2 ręki i to w swoim rozmiarze), jednak w rzeczywistości aż tak blady nie jest. Czy jego kolor należy rozpatrywać w kategorii minusów? Nie jest brzydki, ale kto liczy na zdjęcia w gorsecie o nasyconej zieleni ten się raczej rozczaruje.

Technicznie nie mam gorsetowi nic do zarzucenia. Produkt jest w pełni zgodny z opisem sklepowym, gipiura jest jednocześnie przyszyta i przyklejona, więc bez obaw, że o coś może zahaczyć. Znalazłam dwie odstające nitki, które od razu potraktowałam nożyczkami. Materiał to kurzołap, ale to chyba cecha charakterystyczna dla gorsetów Papercats z matowych tkanin. Poza tym gorset nie ma ani jednej wady, jest wykonany solidnie i bardzo starannie. Do pełni szczęścia brakuje waist-tape i płaskich fiszbin przy sznurowaniu. Ich brak mnie osobiście dziwi, ponieważ są obecne zarówno w moich gorsetach longline sprzed 2 lat, ale także w moim gorsecie overbust sprzed 4 lat. Co stoi na przeszkodzie, żeby się pojawiły również w krótkich wersjach?

2 komentarze:

  1. Jeśli chodzi o brak fiszbiny płaskiej z tyłu, to wg mnie powodem mógł być problem z zakupem fiszbiny płaskiej, przez właścicielkę- może nie mogła ich dostać, może nie chciała szukać innego dostawcy i podnosić cen.
    Inna sprawa, że taki gorset może być wygodniejszy, szczególnie dla osoby która ma większą lordozę lędźwiową. W starym rebelu (tam były wtedy jakieś szczególnie grube płaskie fiszbiny z tyłu), miałam w okolicy lędźwi dziurę - bo gorset nie był się w stanie dopasować do sylwetki. Nie wiem jakie są odczucia innych. Być może gorset miał być bardziej "przyjazny" i przez to bardziej uniwersalny dla wielu różnych kobiecych figur
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie sądzę, aby był problem z ich zdobyciem, ponieważ płaskie fiszbiny przy sznurowaniu są obecne w innych modelach Papercats (longline i overbust, o czym wspomniałam w notce). Nie są one aż tak sztywne jak te stosowane w Corsets-Uk (Suman Bharti), ale wyginają się tylko w jednej osi, więc ułatwiają równoległe sznurowanie mimo swojej giętkości. O dopasowywaniu nie pomyślałam (głównie przez ich giętkość), jednak plotki głoszą, że nowe krótkie modele PC już mają zawierać płaskie fiszbiny przy sznurowaniu.

      Dziękuję za komentarz i również pozdrawiam :)

      Usuń