piątek, 20 lutego 2015

Gorsetowa torebka

Czuję się jakbym dostała tytuł szlachecki i to co najmniej markizy. Mianowicie zostałam zaproszona do współtworzenia mojej ulubionej strony na FB o gorsetach, a konkretnie The Corset Addict! Dzisiaj miałam swój nieśmiały debiut o torebkach gorsetowych, jednak pozwolę sobie szerzej rozwinąć temat konkretnego, przedstawionego egzemplarza i na własnym podwórku.

Torebkę gorsetową mam tylko jedną i przywiozła mi ją moja siostra, prosto z Paryża. Jednak ten rodzaj torebek jest dość popularny w lumpeksach, czy na stronach internetowych typu Vinted i Szafa. Ceny bywają różne, średnio oscylują w okolicach 20zł. To są naprawdę małe torebki, posiadacze ogromnych smartfonów czy wielkich portfeli mogą się srogo rozczarować.


Tak właśnie wyglądała moja torebka, kiedy ją dostałam. Oprócz krótkich uchwytów posiada jeszcze odczepiany, długi pasek do noszenia na ramieniu. Torebka sobie stała i cieszyła oko, jakoś się nie złożyło, żebym gdzieś z nią wyszła, zwykle miałam problem dobrać ją do jakiegoś ciucha. Pewnego dnia wpadłam na pomysł "ujednolicenia" kolorystycznego torebki (chociaż już się wydaje mało kolorowa) i zapytałam siostrę, czy się nie obrazi za próbę ingerencji w prezent. Powiedziała, że moja torebka to moja sprawa, więc przystąpiłam do działania.


Nadejszła wiekopomna chwila - zdjęcie work in progress!

Najpierw pomalowałam koronkę (zabezpieczyłam torebkę taśmą papierową), następnie wstążkę z tyłu (nie chciałam się bawić w wyciąganie starej i kombinowanie jak włożyć nową), a po wyschnięciu całości przykleiłam jeszcze koronkę do torebki klejem introligatorskim, żeby tak nie sterczała. Jak to wyszło w praniu?


Zdjęcie zrobione specjalnie dla The Corset Addict.

Jak widać ta niewielka przeróbka znacznie "uspokoiła" wygląd torebki i mogłam już poważniej zacząć myśleć o jej noszeniu. Wybór na razie padł na zestawienie jej z gorsetem Papercats, konkretnie chodzi o underbust Silver. Po czym odkryłam, że fajnie byłoby mieć torebki jako miniaturowe wersje posiadanych gorsetów. Taka mini połówka gorsetu overbust Cabaret z Papercats... bardzo podoba mi się ten pomysł. W ten sposób powstała kolejna nisza do zapełnienia przez ludzi wyjątkowo uzdolnionych, bo ja torebek jeszcze tworzyć nie próbowałam.

Ponieważ piszę o ludziach wyjątkowo uzdolnionych, przypominam o projekcie Mała sztuka bliżej człowieka Too Sweet! Pisałam o nim na swojej stronie na FB, jednak nie na blogu. Do końca projektu zostało 10 dni, więc czasu jest coraz mniej. Naprawdę warto wspierać polskie rękodzieło.

PS: jeśli ktoś nie zauważył to w kolumnie po prawej, konkretnie pod "wyborem" języka bloga pojawił się link do zakładki, gdzie zrobiłam spis wszystkich gorsetów, z jakimi miałam styczność. Miłej lektury i mam nadzieję, że spis ten będzie się regularnie powiększał.

niedziela, 8 lutego 2015

Rebel Madness vol.3: Ametyst Longline

Z sesji zaczynam powoli wychodzić obronną ręką (acz nie bez szwanku), więc jest szansa na częstsze pojawianie się wpisów (notka dla publiczności: w tym momencie następuje dziki entuzjazm. No przynajmniej udawajcie!).
Gorsetowe środowisko zapewne już wie, że dokładnie tydzień temu w czwartek sklep Rebel Madness wrzucił sześć nowych gorsetów. Są to pierwsze gorsety Rebel Madness o kroju longline, więc jest co świętować. Tajemnicą nadal pozostają trzy nowości. Plotki głoszą, że będzie to coś beżowego, albo overbusty. Osobiście liczę na gorset w kruki, które pojawiły się w zapowiedziach innych "komiksowych" gorsetów.

Model: Ametyst Longline
Cena: 189,00 PLN


http://rebelmadness.pl/p83,gorset-underbust-longline-ametyst.html
Rebel Madness nawiązało współpracę ze wspaniałą modelką La Esmeralda

Rozmiar: 24" (M)
Wymiary odpowiadają tym z tabeli, wydaje mi się jednak, że tylko w biodrach jest o 2 cm mniej (wedle tabeli jest 86 cm, mi wyszło 84)

Zdziwił mnie mail na moją skrzynkę od Poczty Polskiej z numerem nadania. W praktyce to oznacza, że sklep Rebel Madness zaczął korzystać z usługi Paczka MINI, którą osobiście bardzo lubię i uważam to za zmianę na plus.


W cenie tej usługi już jest kartonowe opakowanie, dlatego Paczka MINI często jest bardziej opłacalną opcją niż list polecony w gabarycie B + koperta bąbelkowa. Karton też wydaje mi się lepszym opakowaniem dla gorsetu niż miękka koperta z bąblami. Nie jest to jednak opcja idealna. Do takiego kartonu wejdzie maksymalnie jeden gorset (na chama może i dwa) no i overbust nie zmieści się tam ze względu na długość. Odpada też strzelanie bąblową folią (nie należałam do wielkich entuzjastów tej czynności póki nie przyszło mi czekać 3 dni pod rząd przez kilka godzin na JEDNĄ profesorkę po wpis i cudem miałam ze sobą trochę takiej folii).

Jest to trzeci gorset Rebel Madness w moich rękach. Największą tajemnicą był kolor gorsetu. Na zdjęciu sklepowym wydaje się niemal czarny z fioletowymi prześwitami. Welur to wyjątkowo wredna tkanina do fotografowania - cienie wychodzą bardzo ciemne, a przebłyski światła z kolei są zbyt jasne. W połączeniu z fioletem wychodzi prawdziwe wyzwanie dla fotografa, fiolet według mnie jest również najwredniejszym kolorem do fotografowania jaki istnieje, głównie ze względu na to jak diametralnie się zmienia przy różnych balansach bieli. Trzeba cholernie uważać, żeby nie wyszedł zbyt niebieski lub zbyt różowy.


Wydaje mi się, że to zdjęcie dość dobrze oddaje właściwy kolor gorsetu.

Jakiś czas temu Rebel zmienił buski - teraz są znacznie szersze i bez wzmocnienia w postaci płaskich fiszbin (jest ono tutaj zbędne).

Całkiem sporo posiadaczek gorsetu Ametyst Longline narzeka na to, że gipiury zostały umieszczone krzywo. To jest niestety prawda, jednak przeglądając inne zdjęcia doszłam do wniosku, że mi się trafił całkiem dobry egzemplarz - przesunięcie liczy sobie około pół centymetra. Widać to oczywiście na zbliżeniach i to bardzo, jednak w całokształcie nie rzuca się to aż tak w oczy.


Gipiury to jedyny mankament gorsetu, więc za bardzo nie będę się rozczulać nad opisem technicznym, ponieważ ten gorset jest bardzo podobny do swojego szmaragdowego poprzednika. Standardowo mamy underbusk:


Pamiętacie, że w recenzji szmaragdowego zauważyłam, że na samym dole materiał nieco uciekł i underbusk był tam wyraźnie szerszy niż na całej długości? W tym egzemplarzu trafiła mi się sytuacja odwrotna, jednak rzuca się to w oczy dużo mniej.

Podszewka również jest taka sama. Na tym zdjęciu można również obejrzeć sposób mocowania gipiur. W szmaragdowym gorsecie były to pojedyncze punkty i mnóstwo odstających nitek.


Tutaj poprowadzono ścieg prosty, jednak nie znajduje się on dokładnie dookoła całej gipiury, a jedynie przez część obszaru. W efekcie mamy niemal brak odstających nitek (bo pojedyncze się trafiły ale jest ich zdecydowanie mniej niż było w szmaragdzie), jednak mamy coś innego:


Tak, spora część gipiury nie jest przyszyta. Nie odstaje w trakcie noszenia gorsetu, jednak może budzić obawy o ewentualne uszkodzenie mechaniczne.

Tak samo jak w szmaragdowym poprzedniku ostatnie panele zostały zrobione z czarnej satyny. I kolejna zmiana - tym razem oczka gorsetu są czarne, nie srebrne.


Zwykle wstawia się oczka w takim samym kolorze jak busk, jednak tutaj jest to po prostu ujednolicenie koloru. Jednak to nie jest jedyna różnica.


Modesty-panel jest podwieszany na tej samej zasadzie (średnio mi on pasuje) jednak w szmaragdowym gorsecie był on wykonany z tego samego weluru. Tutaj panel wykonano z satyny, tej samej, która znajduje się na ostatnich panelach gorsetu. Jest to kolejna zmiana na plus - plecy mają jednolity wygląd, do tego satyna jako gładki materiał jest łatwiejsza do ułożenia niż welur, który może "haczyć" o chropowaty drelich.

Dlaczego piszę recenzję gorsetu w 2 dzień posiadania? Ponieważ okazał się na mnie za długi i nie mogę go przez to nosić. Miałam co do tego obawy przed zakupem, ale wedle tabeli miał tylko 2 cm więcej długości niż longline z Papercats, które osobiście bardzo lubię. Przekonało mnie to do zakupu, jednak ta różnica okazała się zbyt duża. Gorset wbija mi się w uda podczas siadania, dlatego nie robiłam kolejnych zdjęć na sobie, żeby jego stopień "zużycia" był jak najmniejszy. Mam tylko zdjęcie zrobione na szybko telefonem z pierwszej przymiarki. Gorset jest oczywiście niedowiązany, ponieważ nowego gorsetu nie powinno wiązać mocno, więc seasoning nie miał tu miejsca.


W związku z tym gorset wylądował z powrotem do folii razem z jedną wizytówką sklepu Rebel Madness (przysyłają takie dwie) i oczekuje na nową właścicielkę. Wiem, że mogę go jeszcze zwrócić do sklepu, jednak ten egzemplarz został wyprzedany jeszcze tego samego dnia co się pojawił w sklepie, dlatego najpierw spróbuję go sprzedać dalej.


A taki ładny...