wtorek, 18 lutego 2014

Restyle: Pierścionek "VICTORIAN BIRDCAGE"

Piszę o pierścieniu, który mam u siebie od ponad miesiąca (rychło w czas). Mowa o wygranej w konkursie Euflonicy, gdzie zajęłam piąte miejsce (w ostatniej chwili ktoś mnie wygonił z czwartego, ale nawet nie sprawdzałam kto). W sumie recenzja będzie przez to pełniejsza, bo nie będę pisać pod wpływem "zachwytu od pierwszego wejrzenia". Prawda jest taka, że chociaż pierścień jest ładny, to bez żalu byłabym w stanie się z nim rozstać. Ale od początku.


Pierścień przyszedł do mnie razem z ulotką sklepu Restyle (no jakżeby inaczej) i odręczną notatką od Euflonicy z podziękowaniami za udział w jej konkursie. Miło z jej strony.

Z ośmiu pierścieni tylko jeden miał rozmiar 17 (akurat ten co chciałam, ale musiałam obejść się smakiem), pozostałe siedem miały rozmiar 16, czyli bardzo malutki. Tu minus dla pani Eweliny, która przysłała takie pierścienie Euflonicy. Nie wydaje mi się, żeby było to spowodowane brakiem w magazynach. W ogóle rozmiar tych pierścieni to dla mnie zagadka. Próbowałam zmierzyć średnicę wewnętrzną i jednak jest trochę poniżej 16mm. Miejcie to na uwadze przy zakupie.


Zgadnij kotku, co mam pod spodem?

Na samym początku klatka na pierścieniu wydała mi się strasznie malutka. Potem jednak uważnie przyjrzałam się zdjęciu sklepowemu i tam na modelu dłoni jest równie niewielka. Widocznie to już nie te czasy, kiedy kupiona biżuteria na Restyle jest większa, niż wydawała się na zdjęciu sklepowym (tak miałam w przypadku wisiora z sercem w panterkę i broszki z kameliową różą).


Pierwsze zdjęcie jakie mu zrobiłam

Sama klatka jest oczywiście urocza, wykonana z dbałością o detale, obręcz pierścienia również jest delikatnie zdobiona. Brak elementów ruchomych, więc nie ma obaw, że coś się popsuje. Pierścień miejscami jest przyczerniony, co uwydatnia jego "trójwymiarowość", że tak to ujmę. Naprawdę ładny kawałek metalu, nie wydaje mi się jakiś kiczowaty.


Jednak coś jest nie tak...

Wrzodem na moim tyłku jest jego malutki rozmiar, przez co pasuje mi tylko na palec serdeczny i mały lewej ręki (na prawej noszę tylko i wyłącznie obrączkę i nic więcej). Co w tym złego? Ano to, że pierścień jakby "nie trzyma pionu" względem palca. Razi to moje poczucie estetyki i to bardzo. Dużo chętniej nosiłabym go na palcu środkowym lub wskazującym, ale z racji małego rozmiaru jest to niemożliwe.

Napisałam na samym początku, że bez żalu byłabym w stanie się z nim rozstać. Owszem, nie brakowałoby mi go jakoś szczególnie, zwłaszcza, że noszę go sporadycznie, bo drażni mnie to przechylenie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz