czwartek, 16 stycznia 2014

Mad-Artisans II - gogle

Grudzień już minął, w moim przypadku był zakręcony jak słoik z ogórkami (chociaż odkąd chodzę na siłownię to otwieram je sama), i dopiero teraz mogę się chwalić światu swoimi zakupami, prezentami, zdobyczami, itp.
Będzie chronologicznie, więc zaczynam od gogli.

Od 13 do 17 grudnia sklep Mad-Artisans miał przeceniony cały asortyment o 20%. W poprzedniej notce wspominałam, że czaję się na ichnie gogle. No i wyczaiłam. Zastanawiałam się nad wersjami kolorystycznymi, bo wiele mi się podobało ale ostatecznie zdecydowałam się na miedziano-mosiężne. W przypadku moich zakupów rabat wyniósł mniej więcej tyle co wysyłka. Zdjęcie sklepowe możecie sobie obejrzeć tutaj: KLIK!



Gogle spodobały mi się od razu, niestety nie pasują do mojej twarzy. Albo są zbyt masywne, albo ja mam zbyt delikatną twarz. Przez to noszę je zwykle na czole, czasem na cylindrze. W moim przypadku tam się prezentują dużo lepiej.



Gogle różnią się troche od zdjęcia sklepowego. Na zdjęciu wyglądają na idealnie gładkie, lekko błyszczące. Moje są trochę bardziej matowe, i mają delikatnie chropowatą strukturę. Zagadką dla mnie jest materiał, z jakich je wykonano. Wydaje mi się, że to jest plastik, dość gruby. Gogle też nie są idealnie pokryte farbą/lakierem (cokolwiek to jest), Moim zdaniem nijak to nie ujmuje ich urodzie. Bardziej mi się podobają takie "nieidealne", niż jakby były tak wycackane jak na zdjęciu sklepowym.

Gogle przychodzą z nałożonymi dwiema parami szkieł, które można wymieniać i nosić pojedynczo. Wierzchnie to szkła typowe dla gogli spawalniczych - bardzo ciemne, o zielonkawym odcieniu, można się w nich gapić na słońce. Pod spodem założone są przeźroczyste, plastikowe. Szkła dość łatwo zbierają kurz, dlatego jak ich nie nosimy to lepiej je schować do pudełka, niż trzymać gdzieś na wierzchu.



W związku z możliwością wymiany szkieł - gogle można odkręcać :) bałam się trochę na początku to zrobić, bo wydawało mi się, że je złamię. Na szczęście nic takiego się nie stało. Gwint gogli chodzi z początku dość opornie, ale potem idzie gładko. Rozebranie gogli jest też konieczne, jeśli chcemy regulować szerokość noska. Nosek składa się z metalowego łańcuszka kulkowego i czarnej, gumowej osłonki, dość sztywnej.



Jedna rzecz nie podoba mi się w tych goglach i jest to gumka. Jest za wąska do samych gogli i sprzączki do regulacji, przez to gumka się stopniowo sama wysuwa i w przypadku mocnego naciągu gogle mogą nam zwyczajnie zlecieć. Najlepiej będzie zszyć gumkę, albo wymienić na szerszą. Ja tymczasowo "zaplątałam" ją w sprzączkę i się trzyma. Póki co.



Czy zakup jest wart 35zł? Przyznaję, że mam mieszane uczucia, ale z natury jestem dusigroszem. Wszyscy gogle chwalą, wyglądają na solidnie zrobione (z wyjątkiem tej gumki, jednak nie jest to jakiś szczególny problem), ale osobiście polecam najpierw je obejrzeć i pomacać na stoiskach konwentowych, jeśli macie taką możliwość.

Na zakończenie dodam, że w pewnym sklepie stacjonarnym mierzyłam steampunkowe okulary lennonki z podnoszonymi szkłami przeciwsłonecznymi. Wyglądałam w nich tragicznie, dlatego zdecydowałam się na zakup gogli :D

1 komentarz:

  1. Oj... Ale to są zwyczajne gogle spawalnicze z wyjętymi elementami z boków, tylko że pomalowane. :( Sama zobacz: http://allegro.pl/gogle-spawalnicze-okulary-ochronne-cirsma-i4881352343.html

    Moim zdaniem szkoda kasy, lepiej kupić sobie gogle (ten rodzaj jest jednym z najtańszych) i własnoręcznie pomalować akrylem.

    Rozeta

    OdpowiedzUsuń