piątek, 31 stycznia 2014

This is madness! Madness? THIS IS REBEL MADNESS! (underbust żakard)

Nadal nie wiem jak to możliwe, że w swoim bardzo skromnym zbiorze (może właśnie dlatego, że jest skromny) nie miałam jeszcze czarnego gorsetu underbust. W sumie to miałam - plastik, którego się z radością pozbyłam niedługo po zakupie.
Ponieważ brakowało mi takiego gorsetu, a też nie miałam jeszcze żadnego ze sklepu Rebel Madness, postanowiłam ten fakt naprostować.
Rebel Madness: Gorset underbust żakard



Czarny, żakardowy underbust. Zdjęcie sklepowe nie oddaje w pełni uroku tej tkaniny. Jest wybitnie nieupierdliwa, do tego w róże, czyli coś co uwielbiam. Miau.
Gorset jest w rzeczywistości dużo ciemniejszy i nie kontrastuje tak z moimi welurowymi legginsami. Wynika to z reakcji różnych tkanin na światło.



Dane techniczne:
Gorset jest w całości usztywniony szesnastoma metalowymi fiszbinami - dwanaście spiralnych i cztery płaskie. Pięcioczęściowy busk ma szerokość ok. 1 centymetra. Sam w sobie jest dość giętki, ale usztywniono go parą stalowych, płaskich fiszbin. Gorset posiada również nieusztywniany underbusk o szerokości 2 centymetrów, więc żadne bluzki nie będą prześwitywać w miejscu zapięcia. Druga para stalowych, płaskich fiszbin znajduje się przy wiązaniu, co zapobiega wyginaniu się gorsetu. Gorset posiada waist tape, który przechodzi przez wszystkie sześć paneli i jest schowany między tkaninami. Bawełniana podszewka jest gruba i nierozciągliwa, w kolorze czerni. Dodatkowym atutem gorsetu jest podwieszany panel na plecy. Jeszcze nie miałam styczności z takim rozwiązaniem, więc to było dla mnie nowe doświadczenie. Panel nie ma żadnego usztywnienia i jest wykonany z tych samych tkanin, co cały gorset. Wymiary panelu: 28,5cm x 16cm. Można go zlikwidować bez konieczności prucia czegokolwiek. Bardzo fajne rozwiązanie, do tego ułożenie takiego panelu na miejscu jest w moim odczuciu trochę łatwiejsze. Sznur ma około sześciu metrów i jest bardzo wytrzymały. Zdarzyły się odstające nitki, lamówka jest ładnie podwinięta do wewnątrz, jednak ich wykończenie przy busku i wiązaniu może przeszkadzać gorsetowym pedantkom. Poza tym gorset nie ma żadnych wad.
Ale niestety na tym koniec plusów. Oślepiona chęcią posiadania żakardowego gorsetu jak najszybciej - wybrałam zły rozmiar. I smutno mi za każdym razem, kiedy widzę swoje plecy. Panelu mi starcza, ale jak to z tyłu wygląda - zobaczycie za chwilę sami.



Rozmias XS jest stanowczo za mały. Nie muszę mieć całkowicie domkniętego gorsetu na plecach, ale taka przerwa jest dla mnie stanowczo za duża. W tym gorsecie bez problemu odejmę sobie 10cm. Kiedy próbuję więcej - żebra i biodra stawiają opór (ale ogólnie nie czuję w nim żadnego dyskomfortu). Rozmiar S leżałby zdecydowanie lepiej, ale już nie mieli na magazynie. Z kolei rozmiar M byłby dla mnie za duży. Łudziłam się tym, że zgubię zbędne centymetry i będzie mi się go łatwiej zakładało. Pracuję intensywnie nad swoim ciałem i widzę pierwsze rezultaty, ale ten gorset już u mnie trochę leży i przez pewien okres już miałam wrażenie, że nie dam rady do niego schudnąć. Z niemałym bólem w serduchu chciałam go już sprzedawać, ale się okazało, że ciężko mi się z nim rozstać. Umiem go założyć, tylko ciężko mi to idzie, do tego sporo ludzi mnie przekonuje, że tył wcale nie wygląda tak źle jak ja to widzę. I takich ludzi jest coraz więcej. Bądź tu mądry :P niniejszym gorset leży u mnie nadal.
Aktualizacja z dnia 03.07.2014: gorset znalazł nową (i mam nadzieję, że usatysfakcjonowaną) właścicielkę, a ja przez ten czas zdążyłam zdobyć inne 2 czarne undery, więc za bardzo po tym nie będę płakać. Do tego stale się uczę szyć własne! :)

czwartek, 16 stycznia 2014

Mad-Artisans II - gogle

Grudzień już minął, w moim przypadku był zakręcony jak słoik z ogórkami (chociaż odkąd chodzę na siłownię to otwieram je sama), i dopiero teraz mogę się chwalić światu swoimi zakupami, prezentami, zdobyczami, itp.
Będzie chronologicznie, więc zaczynam od gogli.

Od 13 do 17 grudnia sklep Mad-Artisans miał przeceniony cały asortyment o 20%. W poprzedniej notce wspominałam, że czaję się na ichnie gogle. No i wyczaiłam. Zastanawiałam się nad wersjami kolorystycznymi, bo wiele mi się podobało ale ostatecznie zdecydowałam się na miedziano-mosiężne. W przypadku moich zakupów rabat wyniósł mniej więcej tyle co wysyłka. Zdjęcie sklepowe możecie sobie obejrzeć tutaj: KLIK!



Gogle spodobały mi się od razu, niestety nie pasują do mojej twarzy. Albo są zbyt masywne, albo ja mam zbyt delikatną twarz. Przez to noszę je zwykle na czole, czasem na cylindrze. W moim przypadku tam się prezentują dużo lepiej.



Gogle różnią się troche od zdjęcia sklepowego. Na zdjęciu wyglądają na idealnie gładkie, lekko błyszczące. Moje są trochę bardziej matowe, i mają delikatnie chropowatą strukturę. Zagadką dla mnie jest materiał, z jakich je wykonano. Wydaje mi się, że to jest plastik, dość gruby. Gogle też nie są idealnie pokryte farbą/lakierem (cokolwiek to jest), Moim zdaniem nijak to nie ujmuje ich urodzie. Bardziej mi się podobają takie "nieidealne", niż jakby były tak wycackane jak na zdjęciu sklepowym.

Gogle przychodzą z nałożonymi dwiema parami szkieł, które można wymieniać i nosić pojedynczo. Wierzchnie to szkła typowe dla gogli spawalniczych - bardzo ciemne, o zielonkawym odcieniu, można się w nich gapić na słońce. Pod spodem założone są przeźroczyste, plastikowe. Szkła dość łatwo zbierają kurz, dlatego jak ich nie nosimy to lepiej je schować do pudełka, niż trzymać gdzieś na wierzchu.



W związku z możliwością wymiany szkieł - gogle można odkręcać :) bałam się trochę na początku to zrobić, bo wydawało mi się, że je złamię. Na szczęście nic takiego się nie stało. Gwint gogli chodzi z początku dość opornie, ale potem idzie gładko. Rozebranie gogli jest też konieczne, jeśli chcemy regulować szerokość noska. Nosek składa się z metalowego łańcuszka kulkowego i czarnej, gumowej osłonki, dość sztywnej.



Jedna rzecz nie podoba mi się w tych goglach i jest to gumka. Jest za wąska do samych gogli i sprzączki do regulacji, przez to gumka się stopniowo sama wysuwa i w przypadku mocnego naciągu gogle mogą nam zwyczajnie zlecieć. Najlepiej będzie zszyć gumkę, albo wymienić na szerszą. Ja tymczasowo "zaplątałam" ją w sprzączkę i się trzyma. Póki co.



Czy zakup jest wart 35zł? Przyznaję, że mam mieszane uczucia, ale z natury jestem dusigroszem. Wszyscy gogle chwalą, wyglądają na solidnie zrobione (z wyjątkiem tej gumki, jednak nie jest to jakiś szczególny problem), ale osobiście polecam najpierw je obejrzeć i pomacać na stoiskach konwentowych, jeśli macie taką możliwość.

Na zakończenie dodam, że w pewnym sklepie stacjonarnym mierzyłam steampunkowe okulary lennonki z podnoszonymi szkłami przeciwsłonecznymi. Wyglądałam w nich tragicznie, dlatego zdecydowałam się na zakup gogli :D