niedziela, 29 września 2013

Gloomy Sunday

Na samą myśl o przeniesieniu się do akademika robi mi się gorzej. W dodatku jestem chora.

I feel worse only by thinking about moving to dormitory. And I got flu.

sobota, 28 września 2013

(DIY) Coloured lip-balms / Kolorowe balsamy do ust

Zaczęłam prowadzenie bloga od dupy strony, ale kto powiedział, że wszystko musi być we właściwej kolejności. Nie lubię mówić o sobie, ani tym bardziej pisać, natomiast lubię się chwalić i to bardzo, łechtać swoją babską próżność kosmetykami, ubraniami i gadżetami. Lubię też sama tworzyć i przerabiać. Biorąc to wszystko w jedną całość, mniej więcej o tym będzie ten blog. Jeśli ktoś chce więcej informacji, to niech zajrzy w linki po lewej - macie moją szafę, to się dowiecie co lubię ubierać, jest mój lastFM co trochę obrazuje muzykę, jaką słucham (chociaż rzadko kiedy używam tego programu), i tak dalej. Można też zapytać, to jest pewniejsza opcja niż samemu sobie ładować wazelinę do dupy, odnośnie tego jaka jestem och ach i jakie mam wspaniałe zainteresowania. A odnośnie wazeliny - wracam do tematu wpisu.

Nie mam szczególnie wielkich problemów z ustami, jednak zdarza się, że są w gorszej kondycji. Sięgałam z reguły po balsamy nawilżające, które były dostępne w drogeriach. Po jakimś czasie zauważyłam, że nieważne jaki balsam - każdy po jakimś czasie zaczyna mnie uczulać (jeden bepanthol tego nie robił, ale był u mnie trudno dostępny, a potem zdążyłam zapomnieć o jego istnieniu). Jak głupia myślałam, że na pogarszający się stan ust trzeba nakładać więcej balsamu. Przypomniało mi się, że kiedyś moja siostra miała okrągłe pudełko zwykłej wazeliny i smarowała nią usta. Wazelina jest tania i dostanie się ją wszędzie, do tego można do niej wrzucać pigmenty kosmetyczne, żeby dawała też kolor.

Poszłam do apteki, gdzie szanowny sprzedawca chyba chciał zabłysnąć dowcipem (poszłam z moim chłopakiem, pewnie dlatego). Pytam czy dostanę wazelinę do ust (bo też tak na pudełku siostry było napisane). Przedstawiam dowcip pana aptekarza:
"Wazelina to wazelina, nieistotne do czego!"
Dzięki, że mi powiedziałeś, no kurde. Jakże bogatsza się czuję o tą wiedzę.

Przedstawiam swoje dwa kolorowe balsamy



Fiolet. Musiałam taki mieć.



Nie wychodzą tak ciemne, jak wyglądają w opakowaniach. I całe szczęście, kolor można stopniować.


Swatch na mojej żylastej dłoni. To nie brokatowe świecidła, tylko lampa sufitowa. Balsamy dają lekki połysk, ale nie ma mowy o efekcie brokatowego koszmaru rodem z latch 90-tych.




Na dwóch ostatnich zdjęciach pokazałam z czego zrobiłam kolory. Dwa pigmenty essence: 13 PapaREDzi ze stałej oferty i 02 Alice Had A Vision - Again z limitowanej edycji "Breaking Dawn Part 2" (tfu, powinnam w tym momencie zapaść się pod ziemię ze wstydu, że kupiłam kosmetyk z limitki inspirowanej zmierzchem, ale ten kolor naprawdę kusił). Dodałam jeszcze jasnoróżowy cień do powiek z delikatnym, srebrnym shimmerem. Za nic w świecie nie użyłabym takiego cienia do oka. Na zdjęciu wkład jest pusty, dałam cały cień. Był podobny do różu obok, ten jest po prostu matowy, a tamten był perfidnym świecidłem.
Żaden z balsamów mnie nie uczula. Wazelina jest śmiesznie tania, pigmenty essence może mniej (10,49zł jeśli nie ma promocji, ale barwią naprawdę mocno, więc zużywa się tego niewiele), ale w domu na pewno znajdzie się jakąś paletkę cieni do powiek, gdzie kolory nie zawsze są szczęśliwie dobrane. Nic tylko tworzyć własne balsamy, gdzie ma się wpływ na kolor. Srebrne pudełko to był jakiś kijowy balsam z H&M (bez oporów wyrzuciłam jego zawartość do kosza i wyczyściłam pudełko), słoiczek 10ml dostępny w Rossmanie za 1,49zł. Zdarza się, że jest w promocji i kosztuje 0,99zł.

Rada ode mnie: jeśli balsam wyszedł za ciemny to nie ma sensu rozjaśniać go większą ilością wazeliny - będzie dawać słaby kolor i może wyglądać jak brud na ustach. Lepiej dorzucić jasny pigment. W moim przypadku był to wspomniany wcześniej jasnoróżowy cień, który cały znalazł się w fioletowym balsamie.

Miało być krótko, a wyszedł tasiemiec...

I started this blog à rebours, but who said that things have to be in the right order. I don't like to speak about myself, even writing, but I like to brag (veeeery, very much), titillate my girly vanity with cosmetics, clothes and gadgets. Also I like to create something myself and remake old things. Compare it all and this is what the blog will be about. If you would like to know some more, there are some links on the right panel of the blog (actually, the sites are only in polish, except Facebook). You may also ask me and this is the most trustworthy option. Better than put myself vaseline to you-know-where and boasting about how cool and fancy I am. And about vaseline - I am back to the topic of today's post.

I don't have many problems with my lips, but sometimes they're getting to dry and chap. Usually I used casual lip-balms which were availabale in every single drugstore. But i noticed after few times that I am getting allergic - every time when I was using those balms (only one Bepanthol never did that, but it was very difficult to buy it in my country and I completely forgot about this lipstick). As completely dumbass I tought that I need to put more lip-balm on my lips. Once I remembered that my sister had a small, round box of pure vaseline and used it on her lips. Vaseline is cheap, you can buy it everywhere and you can put pigment in to make it colourfull.

I went to the drugstore, where the dear seller problably wanted to be funny (I went with my boyfriend so I thik that's why). I ask if I can buy vaseline for my lips (because it was written on my sister's vaseline-box). And now I present the seller's joke: 'Vaseline is vaseline, It's no matter how you're using it!" Thanks for the advice, dope. Oh, how rich-in-knowledge I can feel right now.

And now I'll show two of my coloured lip-balms.



Violet. I had to have this one.



They're not as dark as they looks in theri boxes (fortunately). Colour can be improved with every single application.


Swatch on my hand (sinewy). They are not including glitter, it's only ceiling lamp light. The balm gets you delicate shine, but there is no way that they may look like glitter-nightmare from 90s.




On the two last photos I showed what I used to make the colours. Two pigments from essensce: 12 PapaREDzi and 02 Alice Had A Vision - Again from limited edition "Beaking Dawn Part 2" (yuck, in this moment I should put my head straight into the ground like an ostrich, because I bought a cosmetic from LE inspired by twilight shit, but this colour is absolutely lovely). I added also a bright, shiny pink eyeshadow. I'll never use shadow like this to my eyelids. The inset is empty, I added all eyeshadow into the balm. It was similar to the next right one (but this is matte, the old was with shimmer). I am no more allergic when I am using my DIY balms. Vaseline is silly-cheap, essence pigment may be not (2,49€ if there is no discount, but they're pretty strong so you're using very small amount), but probably you may find some non-used eyeshadow palettes at home, where there are colours that you will never put on your eyelids. Create your own balm, where you can control how they will look on your lips. The silver box is from some shit-balm from H&M (I had no shame to threw all the content out and I cleaned the box), the small jar (10ml) is available in Rossman. It's very cheap and sometimes on discount.

Advice: If balm is too dark then do not bright it with adding vaseline - it will be colourless and may look unclean. It's better to add bright pigment. I used the shiny bright pink eyeshadow, which is in the violet balm.

I planned to write something short but I made a tapeworm-post...